Menu

MOJE ŻYCIE - PAMIĘTNIKI, OPOWIADANIA

sprawy codziennego dnia,widziane oczami zwykłego człowieka.

"ZNIEWOLONE" - Tom II (96)

oldakowski2013

Cd...

- Myślę, że dojdziemy do porozumienia.

- Nie cieszysz się - spytał widząc, że odpowiedziała bez radosnego wyrazu twarzy.

- Na razie nie, bo wiem, że jeszcze coś masz dla mnie. Co to?

- Bystra jesteś Marto - to on teraz uśmiechnął się. - Powiedziałem, że sprzedałem mieszkanie, tak się stało. Nie mam gdzie teraz mieszkać.

- Chyba nie myślisz, że przyjmę cię pod swój dach.

- Nie! Jest tutaj wolny pokoik, więc mógłbym w nim chwilowo zamieszkać i za niewielką opłatą prowadzić wam księgowość.

- Co takiego?

- Słyszałaś!

Znów zaczęło się jej wszystko plątać w głowie, znów fala ciepła rozgrzała jej ciało, a policzki znów zapłonęły, zaczęły ją piec. Twarz ukryła w dłoniach. Nie myślała, nie miała na to siły, siedziała w fotelu, niczym teatralna kukła wpatrzona w publiczność, która akurat tego dnia przyszła oglądać spektakl, w którym gra główną rolę. Swą twarz ukryła w dłoniach, nie chciała aby widzowie oglądali ją właśnie teraz.

Ocknęła się po chwili. Sochacki siedział nieporuszony naprzeciw niej, oczekując odpowiedzi na zadane pytanie. Nie pomagał jej, wydawało się, że rozumie swoją synową, wie, że musi podjąć ważną i zarazem odważną decyzję. Czy ją podejmie?

- Powoli sięgnęła po służbowy telefon. Sochacki nie przerywał jej tej czynności, wykręciła nieznany mu numer.

- Zosiu! Przyjedź do mnie z dziewczętami.

Nic więcej nie powiedziała. Spokojnie położyła słuchawkę na widełki i mętnym, ale ciepłym wzrokiem spojrzała na teścia.

Zapadła cisza.

 

                                                                  KONIEC  TOMU   DRUGIEGO.

"ZNIEWOLONE" - Tom II (95)

oldakowski2013

Cd... 

- Dlaczego chcesz u mnie pracować? - może się dowie czegoś konkretnego. - Chcesz przejąć mój warsztat?

- Co ci przyszło do głowy Marto! Proszę tu są moje pieniądze, to jest mój wkład na rozbudowę tego warsztatu - powiedział Sochacki i położył na stole grubą kopertę. Zapewne z pieniędzmi.

- Zaraz, zaraz! Czegoś tutaj nie rozumiem - Marta była naprawdę w szoku. Nie wierzyła w to co usłyszała. Sochacki chce przystąpić do spółki? No dobrze, mógł pogodzić się w sobotę i odwiedzić wnuczkę, ale ta propozycja? Nie mieściło się to w jej głowie. - Chcesz powiedzieć, że rozbudujesz ten zakład? Jak? W jaki sposób i co tutaj ma być? - mówiła z wielkim niedowierzaniem.

- Zobacz Marto - ręką wskazał jej okno - zobacz ile tutaj jest miejsca. Dużo, bardzo dużo i można zbudować wiele.

- A mianowicie?

- Stacje benzynowa, drugą halę remontową i dość pokaźny sklepik dla klientów.

Policzki Marty zapłonęły, fala gorąca rozlała się po jej ciele. Nie wierzyła w to co usłyszała, może śniła? Nie, to nie może być prawda, takie rzeczy to zdarzają się tylko w kinie, w filmach, a nie tu, tu w warsztacie i to u niej.

- Dobrze! Co chcesz w zamian? - odetchnęła trochę, wiedziała, że nie ma nic takiego za darmo. Z pewnością będzie żądał dużego udziału w spółce. Czy będzie ją stać na odstąpienie mu kilkudziesięciu procent zysków? O Boże, dlaczego ja nie jestem ekonomistką? - skrzywiła się na twarzy. Dobrze, że ten wyraz bólu i bezradności nie widział jej teściu.

- W zasadzie bardzo mało. Chcę, aby moje udziały miała zagwarantowane Urszula.

- Urszula? - Marcie wydawało się, że się przesłyszała.

- Tak, Urszula. Chcę, aby moja wnuczka miała w tym swój udział, to zabezpieczenie dla niej na przyszłość. Jej ojciec na pewno by tak chciał.

Tak, jej ojciec by chciał - intensywnie myślała - skąd możesz wiedzieć, co chciałby Tomasz. A może wyrzekłby się jej, tak jak mnie się wyrzekł, tak jak ty staruszku wyrzekłeś się swojej żony, swojej rodziny. A może twój drań-synalek, też by się wyrzekł ich dwojga, ale nich ci będzie, ja nie mam nic przeciwko temu.

(CDN...)

"ZNIEWOLONE" - Tom II (94)

oldakowski2013

Cd... Nadszedł poniedziałek. Kiedy przyszła do pracy, w warsztacie Sochacki już na nią czekał.

- Tak wcześnie? - zdziwiła się Marta. Pracownicy podejrzliwie patrzyli na teścia swojej szefowej. Nie ufali mu.

- Czym prędzej to załatwię, tym lepiej dla mnie. - Odpowiedział wchodząc za nią do biura.

- Mów więc! - powiedziała stawiając przed nim filiżankę kawy, oraz ciasteczka, które przyniosła z domu, a które zostały po sobotniej imprezie.

- Sprzedałem swoje mieszkanie.

- A mnie co to obchodzi? - powiedziała patrząc na niego ze zdziwieniem.

- Wiem, ze cie to nie obchodzi, ale chciałbym zatrudnić się w twojej firmie - powiedział nie patrząc na nią. Może nie chciał widzieć jej reakcji?

- Co? - wykrzyknęła - Ty chcesz u mnie pracować?

Oparła się mocno o oparcie biurowego fotela. Wszystkiego się spodziewała, ale takiej propozycji to nie. Przez głowę jej nie przebiegła nigdy taka myśl, a tu proszę! Dzisiaj słyszy propozycję, o której nigdy nawet nie śniła.

- Ja mam wspólniczki - wystękała.

- Dogadamy się!

Łatwo powiedzieć "dogadamy się" , gdzie i kiedy. Z kim? Czy Krystyna, Renia i Zosia wyrażą na to zgodę? Wprawdzie ona jest tutaj całą szefową i właścicielką, ale chce być lojalna wobec koleżanek. Nie może stracić ich zaufania. Ten staruszek dzisiaj jest, jutro być może go nie będzie i co wówczas zrobi gdy straci przyjaciółki? Wiedziała, że sama sobie nie poradzi. One muszą  być przy niej. Muszą.

(CDN...)

"ZNIEWOLONE" - Tom II (93)

oldakowski2013

Cd...

- Wiesz Reniu, chciałabym aby wszystko zaczęło się od nowa.

- Życie z Tomaszem? - zaciekawiła się Renata. - Chciałabyś przeżyć to samo?

- Nie! Inaczej bym to wszystko rozegrała, nie dopuściłabym aby to co się wówczas wydarzyło, powtórzyło się.

- Ciekawi mnie jak byś to zrobiła. Słuchałby ciebie Tomasz? Jesteś tego pewna?

- Niczego nie jestem pewna, ale w każdym bądź razie nie dałabym się tak skrzywdzić jak to się stało. Musiałby słuchać mojego zdania, musiałby się liczyć z moją opinia, z moim zdaniem i moją wolą.

- Jesteś pewna, że tak by się stało? - Renia zamyśliła się. Marta wróciła do tego tematu, ale czy tak naprawdę chciałaby przeżyć jeszcze raz wspólne chwile z Tomaszem?  Zamiast jej odpowiedzieć, zapytała.

- A ty chciałabyś przeżyć to samo?

Renata nie odpowiedziała, bo do pokoju "wturlała" się Urszulka. Wzięła ją na ręce.

- Czy chciałabyś Marto uśmiercić to dziecko?

Zaskoczona Marta nie wiedziała co odpowiedzieć. To pytanie zamurowało ją, nie wiedziała czego oczekuje Renata od niej, co jej strzeliło do głowy, przecież od prawie roku opiekuje się razem z nią  małą dziewczynką, a tu na raz ta wyskakuje z takim pytaniem.

- Czy ty zwariowałaś? Ja miałabym zabić Urszulkę? Dlaczego? Po co? Co ci przyszło do głowy...

- Gdyby nie moja znajomość z Tomaszem, tego dziecka by nie było na tym świecie.

Sochacka odetchnęła z ulgą.

- Może byłoby inne? - stwierdziła Marta - a może nie. Może by Tomasz nie zdradzał mnie, a może by zdradzał z inną? Trudno to powiedzieć, nie oskarżam cię o nic, to jego oskarżam i wiem, że to tylko jego wina.

- Tak, wiem o tym.

Mała Urszulka siedziała grzecznie na kolanach mamy i ze skupioną miną, wsłuchiwała się w rozmowę. Obie panie wpatrywały się w to maleństwo, obie kochały je, ale Marta nie okazywała tej miłości na zewnątrz. Nie mogła i nie chciała, bo pokazując swoje uczucia, mogłaby wzbudzić zazdrość matki biologicznej, a tego nie chciała. Pragnęła je mieć przy sobie, dopóki nie ułoży sobie życia na nowo, po tym tragicznym wydarzeniu. Renia chyba myślała podobnie.

(CDN...)

"ZNIEWOLONE" - Tom II (92)

oldakowski2013

Cd...Renata roześmiała się na cały głos, Marta również jej zawtórowała.

- Ciekawi mnie, czego jeszcze chce ode mnie - Marta zamyśliła się.

- Nie wiem, Marto, naprawdę nie wiem. Tylko z tobą się umówił? O mnie nie wspomniał?

- Ach! Byłabym zapomniała. Dał ci prezent.

-Prezent? Dla mnie? - Zdziwiła się młoda Wilecka.

- Nie! Dla Urszulki.

Wilecka wzięła kopertę i długo ją oglądała ze wszystkich stron. Na jednej ze stron figurował tylko jeden wyraz: Urszula. Nic więcej. Koperta była zaklejona. Kiedy drżącymi rekami otworzyła ją, z wnętrza wypadło duże zdjęcie i plik banknotów. Wzięła fotografię i długo na nią spoglądała, po chwili podała ją Marcie. Na zdjęciu był Tomasz Sochacki, dla jednej mąż, dla drugiej kochanek, a dla tej trzeciej najmłodszej, ojciec. Długo wpatrywały się w fotografię, wróciły wspomnienia, wspomnienia których nie chciały trzymać w sobie, chciały wymazać z pamięci ten obraz, a tu niespodzianka.

- Ile? - Marta położyła zdjęcie na stole i wskazała głową na plik banknotów.

- Dużo. Kilka tysięcy! - odpowiedziała Renata - a to szarpnął się dziadek. Nie uważasz Marto, że on jednak się zmienił? Przecież jeszcze rok temu, było to nie do pomyślenia. To jeszcze on chciał od nas pieniądze, a tu dzisiaj, widzisz co się stało.

- Tak! Ale to dał dla wnuczki, nie dla ciebie.

- A pamiętasz jak mówił, ze mi ją zabierze?

Tak było, Marta o tym doskonale pamięta, teraz milczy zaskoczona postawą teścia. Dlaczego on nie był taki dawniej, być może inaczej ułożyłoby się jej życie z Tomaszem. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Ileż tych pytań jeszcze będzie stawiać, ileż tych pytań jeszcze będzie stawiać, ile inni postawią. Jakiż ten świat jest niesprawiedliwy, jacy ludzie są niesprawiedliwi, po krzywdach, które wyrządzili innym, teraz chcą je naprawić. Dlaczego tak późno, dlaczego w ogóle ich krzywdzą. I znowu to samo pytanie, dlaczego?

(CDN...)

© MOJE ŻYCIE - PAMIĘTNIKI, OPOWIADANIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci