Menu

MOJE ŻYCIE - PAMIĘTNIKI, OPOWIADANIA

sprawy codziennego dnia,widziane oczami zwykłego człowieka.

"WIEŚNIACZKA" - Tom I (29)

oldakowski2013

Cd... 

- To ja, stało się coś? - ledwo wymówiła słowa.

- My w sprawie pana Kornela Wolańskiego. Zna go pani?

- Tak! Poznałam go niedawno...

- Będzie pani musiała z nami pojechać na komendę, musimy przesłuchać panią w jego sprawie.

- Ależ panowie milicjanci, ja za dwie godziny jadę do szkoły na egzaminy, może ...

- Studiuje pani? - milicjant coś notował w notesie.

- Nie! Chodzę do szkoły średniej, do liceum, korespondencyjnie i właśnie ...

Nie dokończyła, milicjanci przez chwilę naradzali się między sobą. Najstarszy znów podszedł do Joanny.

- Dobrze, niech pani jedzie, ale zaraz po egzaminach proszę się do nas zgłosić. Wystarczy, że pani na dyżurce powie w jakiej sprawie i ktoś panią pokieruje dalej. Dobrze?

Czyż mogła odpowiedzieć inaczej ,niz jak chciał milicjant? Nie! musiała przytaknąć na zgodę. Odetchnęla z ulgą, gdy  stróże prawa opuścili mieszkanie. Pani Teresa równiez odetchnęła głeboko, na razie będą miały spokój, tylko na jak długo.

- Teraz dopiero się zacznie - stwierdziła pani Teresa, gdy milicjanci opuścili posesję - będziesz miała córko urwanie głowy.

- Ależ mamo! - żachnęła się Joasia - ja go tak na dobrą sprawę to nie znam. Przyczepił się do mnie w dwa wieczory i tyle.

- Ale przez pewien czas byłaś z nim, rozmawiałas.

- I co z tego?

(CDN...)

"WIEŚNIACZKA" - Tom I (28)

oldakowski2013

Cd...

- Ma pani jeszcze czas - Józefina machnęła ręką - robota nie zając, nie ucieknie, tak gadał mój dziadek świętej pamięci i niczego się nie dorobił.

- No, widzisz Józefino?

- Ale za to był porządny i miał bardzo dobrą żonę.

Wychylili do dna szklaneczki. Rozmowa teraz zeszła na inne tory. Rok szkolny tuż, tuż, więc rozmawiali o wyjeździe  Joasi na pierwsze egzaminy, których tematy podane mieli w ubiegłym miesiącu. Joasia przygotowała się dobrze, była pewna siebie, wiedziała, że zaliczy wszystkie przedmioty, ale zawsze w każdym uczniu tkwi jakaś iskierka niepokoju, bojaźni czy trwogi. To samo było z Joasią, nie ukrywała tego, no bo i po co? Oszukiwać siebie i innych nie chciała.

Pojechała na egzaminy spokojna. Życzenia mamy i Józefiny, oraz innych koleżanek bardzo się przydały. Dodały pewności, podniosły na duchu. Była spokojna o końcowy wynik egzaminów, ale licho nigdy nie śpi...

Tuż przed samym wyjazdem do szkoły, pod dom pani Teresy i jej córki zajechał milicyjny radiowóz. Wystraszone wpuściły do środka milicjantów. Obie panie wyglądały na bardzo wystraszone, co nie uszło uwadze przybyłych milicjantów.

- Proszę się nie bać, my do pani Joanny Kociuby - powiedział najstarszy rangą i wiekiem milicjant. Nie wyglądał na groźnego, ale kto lubi spotkanie ze stróżami prawa, nikt, tym bardziej obie panie.

(CDN...) 

"WIEŚNIACZKA" - Tom I (27)

oldakowski2013

Cd...

Utrzymanie gospodarstwa wymagało wielu wyrzeczeń. Nie dosypiała, niekiedy i nie dojadała ze względu na brak czasu i to wszystko rzutowało na jej wygląd, ale niczego nie żałowała, ani tej pracy, ani nie przespanych nocy, niczego. Wszystko co robiła, robiła dla córki, bo wiedziała, że to jedyna osoba, którą posiada pod swoim dachem, zrobi wszystko, aby polepszyć swój jak i jej byt. Może kiedyś będą mieli wszystkiego pod dostatkiem? Może...

- Ma pani rację, pani Tereso, wstrętne są te baby, a i chłopcom niczego nie brakuje, też mają wiele na sumieniu. No, weź pani takiego zboczeńca za męża i co z nim robić? A toć i żonę może zgwałcić, nawet własna córkę też może.

- Masz rację Józefino, świętą prawdę powiadasz. Skąd się biorą tacy ludzie... - zastanawiała się pani Teresa.

- A ja obwiniam za to wszystko Antośkę! - podsumowała Joasia.

- Antosię? Dlaczego? Czemu jest inna? - Teresa zrobiła zdziwioną minę. - Co ona takiego zrobiła?

- Oj mamo, gdybyś ty wszystko wiedziała, przecież ona była przy tym, jak Kornel zakładał się z Adamem, że mnie posiądzie, ona im sekundowała.

- Świnia! - tylko tyle wydobyło się z ust Józefiny.

Szklaneczki znów zostały napełnione.

- Józefino! Wystarczy, jeszcze mnie obiad czeka, przecież niedługo południe, trzeba bydło oporządzić.

(CDN...) 

"WIEŚNIACZKA" - Tom I (26)

oldakowski2013

Cd,,,

- Na kim? Na dziewczynie z sąsiedniej wioski. Pamiętasz Joasiu, jak uciekł z remizy po awanturze z tobą? Zamiast wrócić do domu, poszedł w kierunku drugiej wioski i na drodze spotkał wracającą z dożynek dziewczynę. Milicja nie zdradza jej nazwiska, a on widząc samotną, w środku nocy kobietę, złapał ją i po prostu zgwałcił.

- A to łotr! - znów wykrzyknęła Joasia.

- Ciebie córko to czekało - pani Teresa podeszła do Joasi i położyła dłonie na jej ramionach.

- Taaak! - przeciągle zaczęła Józefina - gdyby nie ta awantura w remizie, ty byłabyś jego ofiarą. Szkoda dziewczyny.

Zaczęła czegoś szukać w swojej ogromnej torebce, Joasia już wiedziała co za chwilę położy na stole. bez słowa wstała od stołu i przyniosła trzy niewielkie szklaneczki. Koniak domowej roboty już stał na stole. Pani Teresa nic nie mówiła, w tej chwili dziękowała Bogu, że jej córce nic się nie stało, że ominęło ją to nieszczęście. Z drugiej strony szkoda tamtej dziewczyny. Dlaczego jednak wracała sama?

- A ludzie plotkowali, że to wina Joasi - pani Teresa pociągnęła malutki łyk ze szklaneczki - niech to diabli wezmą, co to się dzieje na tym świecie. Niech jeszcze, któraś z tych bab powie coś złego na moją córkę, to mnie popamięta na długo.

Pani Teresa była w kwiecie wieku, czterdzieści trzy lata ma, ale wygląda na znacznie mniej. Jest ładną kobietą, choć już nieco zniszczoną, pokazały się już na twarzy niewielkie zmarszczki i bruzdki, ale łatwo można je zlikwidować. Brak czasu nie pozwalał jednak pani Teresie na zajmowanie się sobą.

(CDN...)

-

"WIEŚNIACZKA" - Tom I (25)

oldakowski2013

Cd...

Oni myślą, że jak są z miasta, to wiejska dziewczyna w podskokach do nich leci. Przekonał się, że tak nie jest. Poza tym...

- Co córeczko?

- Mamo, nie pozwolę na to, aby ktoś robił ze mnie "szmatę", wychowałaś mnie inaczej i chyba ty też na to nie pozwolisz. Prawda mamo?

Nie powstrzymały płaczu. Pani Teresa przytuliła córkę do piersi i razem z nią wylewała łzy złości, a zarazem szczęścia, że córka jest przyzwoitą kobietą, prawą kobietą. Zadowolona była z tego, że nie daje sobie dmuchać w "kaszę", jak to powszednie się mówi. Była z niej dumna. Czule głaskała ją po główce i jej pięknych długich włosach. Powoli obie uspokajały się. Do izby wpadła jak bomba, Józka Topika. Zaskoczona spojrzała na panią Teresę i na Joasię stojącą w objęciach mamy.

- Aresztowali Kornela Wolańskiego - wykrzyczała stojąc jeszcze w otwartych drzwiach. Joasia podbiegła do niej.

- Jak to aresztowali, za co?

Józka powoli zamknęła drzwi, popatrzyła na panią Teresę, a widząc, że ta nic nie mówi, podeszła do stołu i usiadła przy nim. Joasia i pani Teresa po pewnym czasie uczyniły to samo.

- Za gwałt!

- Jaki? Na kim? Kiedy? - jednym tchem wypowiedziała Joasia.

(CDN...)

© MOJE ŻYCIE - PAMIĘTNIKI, OPOWIADANIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci