Menu

MOJE ŻYCIE - PAMIĘTNIKI, OPOWIADANIA

sprawy codziennego dnia,widziane oczami zwykłego człowieka.

"NADAJĘ Z MAZUR" - (78)

oldakowski2013

Okolice Białej Piskiej:

O pogodzie nie chce mi się wspominać, nie chcę kogoś zdenerwować, wystarczy, że ja chodzę nadęty i wypatruję słoneczka, którego jak nie było, tak i nie ma!

Wpadaliście kiedykolwiek w złość z różnych powodów? Chyba tak! A życzyliście komuś jakiegoś nieszczęścia, czy coś w tym stylu? Zapewne niewielu z was przyzna się do tego, ale bardzo dużo ludzi w przypływie złości życzy wszystkiego najgorszego swojemu sąsiadowi, znajomemu, czy nawet obcemu, ale który akurat wyrządził nam jakąś krzywdę. Nie umiemy pogodzić się, zawsze musimy sięgać po tę ostateczną broń, jaką jest klątwa? A czy druga strona dąży do ugody? Też zasadnicze pytanie, które wytrąca oręż z rąk tym pierwszym. Wobec tego klniemy i złorzeczymy jeden na drugiego, nie zastanawiamy się, że takie słowa bolą, że niekiedy mogą się ziścić. Często tak bywa, że rzucone niby na wiatr słowa, zamieniają się w klątwę i niekiedy dopadają tego, przeciw któremu je skierowaliśmy. Niekiedy nasza klątwa sprawdza się, nasi "wrogowie" odczuwają to na własnej skórze, nie wiedząc skąd biorą się u nich tak wielkie nieszczęścia. A czego życzymy? Najczęściej połamania rąk i nóg, padnięcia tego i owego zwierzaka, oraz żeby nigdy nie zaznał miłości tu i teraz. Rzucamy je niby od niechcenia, ale w złości, w złej wierze, ale ktoś nas do tego zmusza, zachęca, a niekiedy wręcz wymusza na nas takie a nie inne zachowanie.

Mijają dni, tygodnie, miesiące, niekiedy lata. Ten złamie nogę, ta złamie rękę, temu padła krowa, temu królik. Temu żona uciekła z domu, od tego odeszła narzeczona. Klątwa się sprawdza? W większości przypadków tak, o ile nastąpiła w krótkim okresie czasu, od jej rzucenia na daną osobę. Te roczne i póżniejsze idą w zapomnienie, choć niekiedy różnie bywa. Zależy kto i jak wiele pamięta. Nie minęło parę tygodni, a rzucona klątwa zadziałała. Sąsiadka na równej drodze złamała nogę. Nie było żadnej przeszkody, żadnego utrudnienia, pogoda piękna, a ta idąc prostą wiejską drogą, potknęła się i ... Bach! Leży na drodze z otwartym złamaniem podudzia. I co można powiedzieć? Fatum, nieszczęście, zły los? Inny zakupił przed tygodniem piękną jałówkę, cieszył się, że będzie miał dorodną krowę dojną, snuł plany, przeliczał pieniądze i ... Rano we wsi tylko jego słychać było głos, a do tego skrzypiącym, piszczącym głosem wtórowała mu jego żona. Piękna jałóweczka, oczko w głowie gospodarza, leżała martwa na ściółce w oborze. Dlaczego padła? Nie ma wytłumaczenia. Wesele zapowiadało się huczne i wielkie, prawie cała wioska była zaproszona z wyjątkiem... No właśnie, znalazł się jeden wyjątek i ta rodzina nie została zaproszona. Czym bliżej uroczystości weselnej, tym w domu weselnym większe napięcie, aż wreszcie wybuchła bomba z opóżnionym zapłonem. Pan młody rozmyślił się. Płacz i chyba zgrzytanie zębów, tyle wysiłku na nic, tyle wędlin, tyle jedzenia i nie wiadomo co z nim zrobić. Pan młody odszedł w siną dal...

Przytoczyłem tu przykłady, gdzie na poszczególne osoby, rodziny, zostały rzucone przekleństwa, klątwy, najgorsze słowa. Niekiedy nasze usta wymawiają takie słowa, które innym nawet nie chcą przejść przez gardło. W tych przypadkach klątwy, uroki, czary i gusła zadziałały, narobiły wiele szkód, ale czy dały coś do myślenia ludziom, oraz tym, którzy je rzucili i tym, którzy do tego, kogoś sprowokowali? Nie wiem, choć chciałbym aby tak było.

Ps. Pan młody, który zerwał i odwołał ślub i wesele poniósł konsekwencje swojego czynu. Wracając do domu, wpadł pod przejeżdzający samochód. Szpital i pół roku leżenia w gipsie. Ciężkie kary otrzymali ci ludzie, dlatego wyciągnijmy z tego jakieś pozytywne wnioski. Nie szastajmy słowami na ludzi, bądżmy powściągliwi i przyjażnie nastawieni do naszych najbliższych i nie tylko. (T.I.)

"NADAJE Z MAZUR" - (77)

oldakowski2013

Okolice Białej Piskiej:

Pogoda w kratkę, raz dzionek jest ciepły, raz mokry, dobrze że mam na zmianę różne ubrania. Dobrze, że przywiozłem je z Wrocławia, bo w czym ja bym teraz chodził? Od sąsiadów pożyczał? To nie w Rogalach Wielkich, tutaj o tym trzeba zapomnieć i zdać się tylko na samego siebie, lub całkiem obcych ludzi, np: z drugiej, czy trzeciej wioski. Takie tutaj niestety jest życie, po wojnie lepiej się żyło niż teraz w XXI wieku w Rogalach.

Przypominam sobie dziecinne lata, a w nich nieustanne straszenie nas duchami i innymi cmentarnymi stworami. Straszono nas tym bez przerwy, a my z kolei straszyliśmy młodszych od siebie i tak w kółko. Rodzice nas, my innych, a takie wierszyki jak ten były na porządku dziennym w naszych rozmowach i zabawach.

"Był sobie ciemny, ciemny las. A w tym ciemnym, ciemnym lesie, stała sobie czarna, czarna  chatka. A w tej czarnej, czarnej chatce, stał czarny, czarny stół. A na tym czarnym, czarnym stole, stała czarna, czarna trumna. A w tej czarnej, czarnej trumnie leżał czarny, czarny... trup...

No i powiedzcie jak tu się nie bać, no jak? Baliśmy się okropnie, do tego dochodziły inne straszydła cmentarne, które tkwią we mnie jeszcze do dnia dzisiejszego. Wyobrażcie sobie (nie wstydzę się tego), że do dnia dzisiejszego boję się wejść sam na cmentarz w Stalowej Woli, nawet w dzień, nie zapuszczam się w jego dalsze alejki. natomiast na największy cmentarz we Wrocławiu, mogę iść nawet o północy, nie boję się. I co powiecie na to? Pozostał mi uraz z dzieciństwa spędzonego w rodzinnym mieście, te zabawy, to straszenie, te opowiadania o duchach i zmarłych, odbiły piętno na mojej psychice. Ale to uaktywnia się tylko w Stalowej Woli. Pamiętam jak chodziłem po dawnych niemieckich cmentarzach w Złotoryi i Chojnowie i bez obawy zapuszczałem się w najdalsze ich zakątki, nie bałem się stanąć i zaglądać do uszkodzonych grobowców, gdzie jeszcze można było zobaczyć szczątki trumien i wiele zachowanych kości zmarłych. Dlaczego więc boję się czynić to w Stalowej Woli?

Czy należy się bać zmarłych? Oczywiście, że nie, ale też nie należy nimi straszyć innych, w tym dzieci, a niestety to zdarza się i teraz, choć wielu rodziców zdaje sobie z tego sprawę, że nie należy tego czynić, wręcz przeciwnie. Należy uczyć szacunku do zmarłych i ich ciał, nie wolno bezcześcić zwłok i miejsc pochówku, tego powinniśmy uczyć naszych najbliższych, naszych znajomych.

Z pewnością  wy też macie swoje przeżycia i nie raz zapewne najedliście się strachu, gdy ktoś was straszył takim tematem. Nie róbcie tego nikomu więcej, bo możemy zrobić komuś wielką krzywdę, która odbije się wyrażnym piętnem na jego psychice. Warto jednak mówić o zmarłych, warto wspominać ich i wspominać ich życie i dobre uczynki. Warto, pamięć powinna pozostać na zawsze w nas o nich. (T.I.)


"NADAJĘ Z MAZUR" - (76)

oldakowski2013

Okolice Białej Piskiej:

Powolutku zaczynam się pakować, część rzeczy już wysłałem okazyjnym samochodem do Wrocławia. Bagaż będzie lżejszy i łatwiejszy do przewózki w pociągu, bo takim środkiem lokomocji będę wracał. Co w Rogalach? Cisza, spokój, kto żyw rusza do lasu na grzyby, wysyp jest duży. Czy można się temu dziwić? Nie, po tylu deszczowych dniach, można się było tego spodziewać, jak słyszę w radiu, cała Polska ruszyła do lasu. Co pozostawi po sobie? Warto będzie to sprawdzić.

Wracam jeszcze do moich poprzednich wpisów dotyczących "nieziemskich" spraw. Pamiętam doskonale opowiadanie mojego dziadziusia, o niebiańskich aniołach, które są nie tylko w niebie, ale tu na ziemi, przy nas. Pewnego razu na ziemię został wysłany stary anioł w towarzystwie młodego aniołka, którego miał uczyć jak pomagać ludziom. Obaj trafili na dość dużą wieś i tutaj postanowili zatrzymać się na nocleg i na odpoczynek. Zaszli do bogatego gospodarza, ale ten zamiast ugościć ich iście po królewsku, zaczął narzekać na swoją "nędzę i biedę", nie miał ich czym poczęstować, więc po wypiciu kubka herbaty, zaprowadził do piwnicy, aby tam przenocowali. Piwnica była duża, zapełniona beczkami z winem i innymi przetworami, ale miała jedną ścianę rozwaloną, a cegły walały się wszędzie. Starszy anioł postanowił pomóc gospodarzowi i za pomocą swoich boskich sił, w jednym momencie zamurował uszkodzony mur. Zadowoleni aniołowie opuścili gospodarza i powędrowali dalej. Znów zastała ich noc i na nocleg udali się do kolejnego domu. Tym razem był to bardzo biedny gospodarz, w domu była bardzo wielka bieda, ale gospodarz ugościł ich bardzo dobrze, podzielił się swoim ostatnim pożywieniem, a na nocleg zaprosił do swojej izby, a sam poszedł spać z małżonką do obory, gdzie trzymał jedną mizerną krówkę. Rano aniołów obudził krzyk gospodarza, który klęcząc przy padłej krowie, rozpaczał nad jej śmiercią. Aniołowie podziękowali za nocleg i opuścili rozpaczającego gospodarza, udając się w dalszą drogę.

Szli dość długo, młodego anioła nurtowały liczne pytania i kiedy tylko usiedli na odpoczynek, spytał swojego nauczyciela. "Powiedz mi mój nauczycielu, dlaczego pomogłeś bogatemu człowiekowi, a temu biedakowi odmówiłeś pomocy. Przecież bogaty człowiek, mógł sam sobie zamurować ścianę, ale biedny, za co kupi krowę?"

"Mój ty aniołku, bogatemu w ogóle nie pomogłem, ja tylko zamurowałem ścianę, bo tam był ukryty skarb i on go szukał. Teraz nie będzie wiedział w którym miejscu on leży. Natomiast w nocy do biedaka przyszedł anioł śmierci i chciał zabrać mu jego żonę. Wymogłem na nim zamianę i uśmierciłem krowę, ocalając w ten sposób życie żonie gospodarza. Jak więc widzisz mój aniołku, w różny sposób można pomoc ludziom, zapamiętaj, że nie raz trzeba coś zabrać, aby dać coś nowego, bardziej cenniejszego."

Do dzisiaj wspominam słowa mojego dziadka, analizuję je i przekazuję je dalej. Czy wszyscy biorą sobie je do serca? Wyciągają wnioski? Zastanówcie się nad słowami starszego anioła, jest w nich coś, o czym powinniśmy pamiętać. (T.I.)

"NADAJE Z MAZUR" - (75)

oldakowski2013

Okolice Białej Piskiej:

Kolejna sobota, kolejny poniedziałek. W sobotę było krótko, dzisiaj troszeczkę dłużej, a więc; Miłego tygodnia każdemu z moich czytelników i czytelniczek życzę, oby ten nadchodzący tydzień był dla was naprawdę udanym tygodniem, bez zmartwień i kłopotów.

Wczoraj pisałem o medytacjach, wiecie co? Wciągnął mnie ten temat, nigdy nad nim się nie zastanawiałem, ot przechodziłem obok niego, ale teraz... Zastanawiam się czy potrafię medytować, czy potrafię się wyciszyć na tyle, aby usłyszeć swój wewnętrzny głos. Jak to zrobić, czego dokonać. Czy każdy człowiek ma swojego stróża? Czy to jest anioł? Może kto inny? Jeżeli tak, to kto to taki, jak się mamy o tym dowiedzieć, kogo spytać? Jak go poznać i zobaczyć!

Kiedyś usłyszałem taką historyjkę: Mała dziewczynka, może siedmioletnia, a może ośmioletnia, koniecznie chciała mieć kogoś bliskiego przy sobie. Nie miała siostrzyczki, ani braciszka, chciała mieć kotka, pieska, albo innego zwierzaka, z którym mogłaby się bawić, oraz dbać o niego jak o siebie. Rodzice zdecydowali się na sprezentowanie jej pieska, miał być mały, ale z czasem wyrosło z niego dość duże psisko. Rodzice chcieli go oddać, ale mała dziewczynka nie wyraziła na to zgody. Dalej chodziła z nim na spacery, opiekowała się nim tak, jak to czynią dorosłe osoby. Pewnego razu wybrała się na spacer ze swoim ulubieńcem, szła poboczem drogi, gdy nagle pojawił się przed nią samochód. Nie miała żadnej drogi ucieczki, przerażonymi oczyma patrzyła na zbliżający się samochód, maska przybliżała się z każdą sekundą do niej, jeszcze chwila i mocne blachy samochodu uderza w nią. Nie uderzyły. Nagle poczuła mocne uderzenie psich łap o swoją delikatną pierś, przewróciła się, samochód pojechał dalej i zatrzymał się. Usłyszała przerażliwe skowyczenie jej pupilka, koła samochodu przejechały go, dogorywał, a gasnące oczy szukały jego opiekunki. Ona też płakała, ale nie mogła się ruszyć, ból w klatce piersiowej nie pozwolił jej na zbliżenie się do swojego wybawcy. Płacz jej zamienił się w dziecięcy krzyk. Z samochodu wysiadł mężczyzna, podszedł do niej, a póżniej do psa. Patrzył na jego męki i gasnące oczy, nie było dla niego ratunku. Wyciągnął z kabury pistolet i na oczach dziewczynki strzelił do jej ulubieńca. Skowyt ustał, ale nie ustał krzyk zrozpaczonej dziewczynki. Policjant, bo to on jechał tym samochodem wyjął telefon i wezwał pogotowie ratunkowe i patrol policji.

Ranną dziewczynkę odwiedził tylko raz w szpitalu, nie mówił prawie nic, powiedział tylko przepraszam i na kołdrze szpitalnego łóżka położył malutkiego szczeniaka. Nowego anioła stróża dziewczynki. Wyszedł i ślad po nim zaginął.

Teraz wspomniana dziewczynka jest już dużą panną, ale zawsze wspomina swojego ulubionego pieska, mówiąc o nim "mój aniołek". Chyba naprawdę był to jej anioł stróż, albo jakaś dobra duszyczka, która czuwała nad jej bezpieczeństwem. Może ten "aniołek", był pod postacią pieska? 

Dużo jest takich historii, zapewne znacie ich więcej niż ja, pewnie też zastanawiacie się, czy to anioł nas broni, czy ślepy los. Czuwa ktoś nad nami, czy zdajemy się tylko na przypadek, warto nie raz zastanowić się nad tym.  (T.I.)


"NADAJĘ Z MAZUR" - (74)

oldakowski2013

Okolice Białej Piskiej:

Oj, szybko ten czas leci, godziny upływają, dni również, już niewiele mi pozostało czasu na opuszczenie gościnnych Mazur. Zaczynam robić podsumowanie moich trzymiesięcznych wakacji i muszę powiedzieć, że w tym roku moje wakacje były niezbyt udane, a to za sprawą pogody. Mokre lato, mało słonka, mało opalenizny, mało wyjazdów w teren. Widzicie sami jak wiele zależy od pogody, ona ustala nasz rozkład dnia.

Ostatnio czytam na FB i innych portalach, o medytacjach, leczeniu przez jasnowidzów, o przepowiadaniu przyszłości i zagłębianiu się w przeszłość. Czy to ma sens, zagłębiać się w te zagadnienia, będąc do tego nie przygotowanym i dzielić się swoimi "odkryciami" na wspomnianych portalach. Czytacie takie informacje? A może sami praktykujecie i medytujecie nad przyszłością i przeszłością, może również odkrywacie na nowo naszą terażniejszość. Czy można dokonać tego, co opisują internauci? Mam co do tego wątpliwości, nigdy nie skłaniałem się dać wiary tym dokonaniom, po prostu realnie patrzę na świat, choć muszę stwierdzić, że niektórych zjawisk, które dokonują się obok mnie, nie rozumiem.

Bo czyż można sięgnąć do swojej duszy (o ile ktoś ją ma i w to wierzy) i tak po prostu porozmawiać z nią. Czy to jest możliwe? Są jakieś naukowe dokonania w tym zakresie, czy tylko opieramy się na wypowiedziach tych, którzy to praktykują i w to wierzą. Czy kościół popiera takich wyznawców i zgadza się z ich poglądami? Bo czyż możemy rozmawiać z kimś, albo z czymś, kogo nie widzimy i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy takie "coś"  w ogóle istnieje? Czy mamy tak doskonały mózg, aby mógł on porozmawiać z kimś, o którym tylko wiemy z nauki religii i przekazów innych ludzi.

Czy medytacje, które uprawiają niektórzy ludzie, są w stanie przekazać im ten obraz, który oni póżniej nam udostępniają. Nie medytowałem nigdy, dlatego mam duży opór, aby przyswoić sobie te rzeczy, które odkrywają inni. Owszem, skłaniam się wierzyć w sny, ale znów nie we wszystkie, nie wierzę w żadne senniki, wierzę w sny, które przez wiele, wiele lat, sprawdziły się w moim życiu. Takich snów jest niewiele i dla przykładu podam kilka. Wiem co dla mnie oznacza sen przedstawiający picie piwa, palenia papierosów i kilka jeszcze innych rzeczy. Te sny sprawdziłem na sobie w ciągu kilkudziesięciu lat i wiem co oznaczają i co mnie czeka, gdy te rzeczy mi się przyśnią. Zapewne i wy macie swoje doświadczenia, zaznaliście w swoim życiu wiele rzeczy, które podpowiedziały wam sny i... Czy medytując też potraficie przewidzieć swoją przyszłość, lub tylko jej część? Wielu ludzi twierdzi, że "dusza" podpowiedziała im kim byli w przeszłości. Czy to możliwe, aby ktoś stwierdził czym był trzysta, pięćset lat temu? Ci ludzie jednak w to wierzą, nawet opisują mi różne sytuacje z tamtego okresu, ale tak prawdę powiedziawszy ja te sytuacje znam bez medytacji, z książek i filmów.

Trudny temat poruszyłem, ale może czytając to uświadomicie sobie, że takie rozterki i wy przeżywaliście, może teraz, a może dużo, dużo wcześniej. Czy wierzycie choć w minimalnym stopniu w to co ja poruszyłem, a inni opisują to bardziej szczegółowo. Macie taki dylemat? A może to jest tylko fantazja na użytek ludzkości, którą ktoś kiedyś wymyślił? A może jednak to prawda?  (T.I.)  

© MOJE ŻYCIE - PAMIĘTNIKI, OPOWIADANIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci